TAJEMNICE RADOSNE
1. Zwiastowanie NMP
Gdy archanioł Gabriel przyszedł do Maryi i zwiastował, że pocznie Ona i porodzi Syna Bożego, zgodziła się bez wahania, choć przecież musiała czuć zdumienie i niepokój. Ona, zwykła dziewczyna z Nazaretu, miała stać się tą, która da światu od tak dawna oczekiwanego Zbawiciela.
Podobnie czuła się zapewne św. Małgorzata Maria Alacoque, gdy przyszedł do niej Pan Jezus i powiedział: "Moje Boskie Serce [...] jest tak rozpalone miłością do ludzi, a w szczególności do ciebie, że już nie może dłużej tłumić w sobie płomieni tej palącej miłości. Chce ją Ono rozlać za twoim pośrednictwem i objawić ludziom, by ich ubogacić kosztownymi darami, które odkrywam przed tobą". Święta, choć czuła się niegodna tak wielkiej misji, niczym Maryja wypowiedziała swoje "fiat" i wyraziła zgodę, by zostać apostołką Bożej miłości.
Czy my także przyjmujemy powołanie, do którego przeznaczyć nas Bóg? Czy zgadzamy się głosić Boża miłość tam, gdzie zostaliśmy posłani?
2. Nawiedzenie św. Elżbiety
Maryja, usłyszawszy, że Elżbieta spodziewa się dziecka, wyruszyła w długą i niebezpieczną podróż, by służyć swojej krewnej pomocą. Ona, Matka Boga, przyjęła rolę służebnicy, ponieważ wiedziała, że niekiedy Bóg stawia przed człowiekiem trudne zadania, a wtedy potrzebujemy wsparcia innych, by tym zadaniom podołać. Święta Elżbieta z radością przyjęła pomoc Maryi i jako pierwsza dowiedziała się o rychłym nadejściu Mesjasza.
Pan Jezus nie zostawił bez pomocy także św. Małgorzaty Marii. Jego powiernica napisała: "Mój najwyższy Mistrz wkrótce po tym, jak się Mu poświęciłam, przyrzekł, że pośle mi swojego sługę. To właśnie jemu [...] powinnam przekazać wszystkie skarby i tajemnice Najświętszego Serca, które zostały mi objawione. Posłał go, aby mnie utwierdzić na mojej drodze i aby w tej sposób również on mógł otrzymać niezmierzone łaski Jego Serca, których będzie ono udzielało w obfitości w czasie naszych rozmów". Tym sługą był św. Klaudiusz la Colombiere. I choć św. Małgorzata Maria początkowo chciała odrzucić jego pomoc, to w końcu mu zaufała, a on pomógł jej w krzewieniu nabożeństwa do Bożego Serca.
Czy my także jesteśmy otwarci na pomoc innych? Czy może próbujemy wszystko robić sami, nie szukając wsparcia w Bogu i w drugim człowieku?
3. Narodzenie Pana Jezusa
"Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką" - powiedział anioł do pasterzy, obwieszczając im, że narodził się Zbawiciel. Ci wyruszyli do Betlejem, gdzie na własne oczy ujrzeli Jezusa, mogli złożyć Mu pokłon i cieszyć się Jego świętą obecnością. Podobna radość towarzyszyła św. Małgorzacie Marii, która napisała o Panu Jezusie: "Od tej chwili uszczęśliwiał mnie swoją Boską obecnością, ale w nieznany mi dotąd sposób. Nigdy wcześniej nie otrzymałam tak wielkiej łaski, sądząc po jej owocach, które się we mnie zrodziły. Ja Go widziałam, ja Go czułam w swojej bliskości, ja Go słyszałam - i to wszystko znacznie wyraźniej, niż można by to odbierać zmysłami ciała".
Czy tajemnica Bożego Narodzenia budzi w nas radość z obcowania z Bogiem? Czy jesteśmy świadomi Jego bliskości, kiedy przyjmujemy Go w Komunii Świętej?
4. Ofiarowania Pana Jezusa
Maryja i Józef udali się wraz z Jezusem do świątyni, by zgodnie z przyjętym zwyczajem ofiarować Go Panu Bogu. Usłyszeli tam proroctwo, że przyniesione Dzieciątko jest zbawieniem, które Bóg przygotował wobec wszystkich narodów, światłem na oświecenie pogan i chwałą Izraela. Ich radość zmąciły jednak inne słowa, skierowane do Maryi: "Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu".
Cierpienie było też nierozerwalnie związane z misją, którą Zbawiciel przeznaczył św. Małgorzacie Marii. Powiedział jej: "Wiedz, moja ukochana córko, że posiadasz teraz kosztowny zadatek mojej miłości. W twojej piersi żary się delikatna iskierka jej gorących płomieni, ona powinna ci służyć za serce i spalać twe siły aż do ostatniego tchnienia. Jej żar nigdy nie zgaśnie [...]. Mój krzyż przyniesie ci więcej upokorzeń i cierpień niż pociechy". Święta jednak - tak jak Maryja - ofiarnie przyjęła zapowiedziane cierpienie, by w ten sposób mogły się wypełnić zamysły Boga.
Czy potrafimy przyjąć cierpienie, którego doświadczamy w naszym życiu, poddając się woli Bożej? Czy zgadzamy się, by miłość do Boga spalała nasze siły aż do ostatniego tchnienia?
5. Znalezienie Pana Jezusa w świątyni
Strach, który czuli Maryja i Józef, gdy przez trzy dni bezskutecznie szukali zagubionego Jezusa, wynikał z ich miłości do Syna. Kiedy w końcu Go odnaleźli, odkryli, że przez cały ten czas przebywał w świątyni, skryty w rodzicielskich objęciach Boga Ojca, gdzie nie mogła Mu się stać krzywda. Ich ziemska miłość nie mogła się równać z Bożą miłością.
Pan Jezus zapewnił o swojej miłości i wiernej opiece św. Małgorzatę Marię, a wraz z nią każdego człowieka: "Pomyśl, moja córko, czy mogłabyś znaleźć ojcowskie serce rozpalone miłością do jedynego syna, które byłoby tak zatroskane o niego i dawało mu tak wzruszające dowody miłości, jakie ty otrzymałaś na znak mojej miłości i jakie jeszcze otrzymasz? Z jak wielką cierpliwością i z jakim trudem od twoich młodych lat udoskonalałem cię i kształtowałem na mój obraz! Z największą łagodnością czekałem na ciebie i pomimo twoich sprzeciwów nie odwróciłem się od ciebie".
Czy widzimy w naszym życiu dowody ojcowskiej miłości Boga? Czy czujemy wdzięczność za Jego nieustanną opiekę?
TAJEMNICE ŚWIATŁA
1. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie
Chrzest Jezusa w Jordanie był triumfalnym momentem manifestacji, kiedy to otworzyło się niebo i dobiegł z niego głos: "Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie". Tak oto Pan Bóg oznajmił światu, że Chrystus jest Jego Synem, przedstawił ludzości Jego osobę i misję. Zesłał Go na ziemię jako dar dla nas, ale też po to, by Mesjasz był jak najbliżej stworzenia, wędrował pośród ludzi, jadł z nimi, rozmawiał, nauczał i uzdrawiam.
Takiej bliskości Jezusa w codzienności zwykłego dnia doświadczyła też św. Małgorzata Maria. Napisała: "Nie martwiłam się więcej czasem ani miejscem, odkąd mój Pan był wszędzie ze mną. Można było mną rozporządzać do woli, tak mi wszstko zobojętniało. Byłam pewna, że On mi się całkowicie oddał w darze, bez żadnej zasługi z mej strony, a raczej jedynie i wyłącznie ze swej szczodrobliwości. Nikt nie mógł mi Go odebrać i to dawało mi absolutny spokój".
Czy my także doświadczamy bliskości Boga w codziennym życiu? Czy czujemy spokój na myśl o Jego obecności w naszym sercu?
2. Objawienie siebie na weselu w Kanie Galilejskiej
Podczas wesela w Kanie Galilejskiej Jezus dokonuje pierwszego spośród wielu cudów. To pierwszy znak Jego Boskiego posłannictwa, którego celem jest obudzenie w narodzie izraelskim wiary w to, że Chrystus jest Mesjaszem. To pierwszy krok, który uczynił, by świat mógł poznać cud Jego miłości.
Choć Pan Jezus ukazywał się św. Małgorzacie Marii wiele raczy, to trzy spośród Jego objawień nazwano wielkimi ze względu na ich niezwykłą wagę. Tak święta opisuje pierwsze z nich: "Powierzyłam się bez reszty duchowi Bożemu, oddając serce Jego wszechmocnej miłości. Pozwolił mi długo spoczywać na swojej Boskiej piersi, odsłonił przede mną cuda swojej miłości i niewypowiedziane tajemnice Najświętszego Serca. Dotychczas ukrywał je przede mną, a teraz ukazał mi je po raz pierwszy, i to w tak realistyczny i odczuwalny sposób, że [...] nie mogłam mieć co do tego najmniejszej wątpliwości". Dzięki pierwszemu z Wielkich Objawień świat poznał Bożą miłość ukazaną w znaku Najświętszego Serca.
Czy pragniemy zgłębić tajemnice Bożej miłości? Jaki pierwszy krok chcemy wykonać na naszej drodze, by jeszcze mocniej ukochać Jezusowe Serce?
3. Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia
Przez trzy ostatnie lata swego ziemskiego życia Jezus głosił ludziom Dobrą Nowinę, uzdrawiał, odpuszczał grzechy, dokonywał cudów. Nawoływał do nawrócenia i choć słuchały Go tłumy, to ludzkie serca nie były otwarte na Jego słowa i Jego miłość. Te same osoby, które najpierw błagały Chrystusa o błogosławieństwo, krzyczały potem razem z tłumem, by wydać Go na ukrzyżowanie.
Pan Jezus żalił się św. Małgorzacie Marii, że także i dziś spotyka się z obojętnością: "W mojej miłości całkowicie ofiarowałem się za nich, a jednak nie znajduję żadnej wdzięczności. Z tego powodu żądam, abyś ty przez zasługi mojego Serca podjęła się zadośćuczynienia za ich oziębłość. Chcę ci podarować moje Serce".
Czy czujemy wdzięczność za niewyobrażalną ofiarę, jaką Jezus poniósłl za nas na krzyżu? Czy odpowiamy na Jego wezwanie, by zadośćuczynić za ludzką oziębłość?
4. Przemienienie na górze Tabor
Apostołowie, choć wiedzieli, że Jezus jest kimś wyjątkowym, ich Nauczycielem, na górze Tabor naocznie przekonali się, że jest też ich Bogiem. Chrystus zerwał z siebie zasłonę człowieczeństwa i pozwolił, by ujrzeli Boską cześć Jego natury. Stanął przed nimi jako ktoś nowy, a przecież dobrze im znany, nie tylko Mistrz, ale już Zbawiciel.
Przemienienia doświadczyła takżę św. Małgorzata Maria, która tak to opisała: Następnie [Pan Jezus] zażądał ode mnie mojego serca. Poprosiłam Go pokornie, by zechciał je sobie wziąć, co też uczynił i zanurzył je w swoim własnym, godnym uwielbienia. Moje serce wyglądało jak mała drobina spalająca się w gorejącym ognisku Jego Serca. Następnie wyjął je z powrotem, ale tym razem podobne było do płonącego ognia w kształcie serca". Podczas objawień Chrystus odmienił zatem jej serce, zmieniając je w serce prawdziwie zdolne do odpowiedzenia miłością na miłość i ujrzenia Bożej chwały.
Czy my również chcemy się zmienić i nawrócić? Czy pozwalamy, by Boża miłość przemieniała nasze serca?
5. Ustanowienie Eucharystii
Największym darem jaki Jezus ofiarował ludzkości, była Eucharystia. Stał się dla nas Chlebem, którym możemy się karmić, którym możemy się umacniać w wierze, ktory pozostanie z nami aż do skończenia świata. Najświętszy Sakrament jest widomym znakiem miłości Boga do człowieka.
Mimo to podczas objawień Zbawiciel żalił się św. Małgorzacie Marii: "Oto Serce, które tak bardzo ukochało ludzi, że w niczym nie oszczędzając siebie, całkowicie się wyniszczyło i ofiarowało, aby im okazać swoją miłość. W zamian zaś otrzymuję od większości z nich jedynie niewdzięczność przez nieuszanowanie i świętokradztwa, przez oziębłość i wzgardę, jakie żywią względem Mnie, obecnego w tym Sakramencie Miłości. Jednak jeszcze bardziej boli Mnie to, żę podobnie odnoszą się do Mnie serca Mnie poświęcone".
Czy oddajemy należną cześć i żywimy szacunek wobec Najświętszego Sakramentu? Czy dziękujemy Jezusowi za ten Sakrament Miłości?
TAJEMNICE BOLESNE
1. Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu
Podczas modlitwy w Ogrójcu Pan Jezus doświadczył nie tylko zapowiedzi męki krzyżowej, ale też uczucia całkowitego osamotnienia. Choć przyprowadził ze sobą ukochanych uczniów, to nie byli oni w stanie Mu pomóc, nie rozumieli Jego cierpienia i nie okazali współczucia. Zasnęli, a Chrystus został zupełnie sam ze swym bólem. Aby ludzkość mogła zadośćuczynić za tę godzinę, kiedy Zbawiciel odczuwał tak wielkie opuszczenia, PanJezus ustanowił specjalne nabożeństwo, nazwane potem "Godziną Świętą": Każdej nocy z czwartku na piątek dam ci udział w trwodze konania, którą dobrowolnie wziąłem na siebie w Ogrodzie Oliwnym. Trwoga ta wprowadzi cię [...] w pewien stan agonii, który jest boleśniejszy niż sama śmierć. Abyś się mogła zjednoczyć ze Mną w pokornej modlitwie, którą Ja wówczas pomimo śmiertelnej trwogi zanosiłem do mojego Ojca, będziesz czuwać pomiędzy jedenastą godziną a półcnocą i cały ten czas spędzisz w zjednoczeniu ze Mną w pozycji leżącej z twarzą do ziemi. Będziesz to czynić zarówno dla uśmierzenia gniewu Bożego i uproszenia miłosierdzia dla grzeszników, jak i po to, by Mi nieco osłodzić gorycz, jakiej doznałem, gdy opuścili Mnie apostołowie, a Ja musiałem ich zganić, że nawet jednej godziny nie mogli czuwać ze Mną".
Czy pragniemy pomóc cierpiącemu w Ogrójcu Zbawicielowi naszą wynagradzającą miłością? Czy praktykujemy "Godzinę Świętą".
2. Biczowanie Pana Jezusa
Przywiązany do słupa Jezus został poddany karze biczowania. Żołnierze, którzy wykonywali ten okrutny wyrok, zapewne nie żywili do Chrystusa nienawiści ani nawet szczególnej niechęci. To był ich obowiązek, któremu się bezrefleksyjnie poddali. Podobną karę wymierzali wiele razy niezliczonym osobom, dlaczego więc mieliby się przejąć losem jeszcze jednego skazańca? W ich świecie nie było miejsca na współczucie, a jedynie rutyna wykonywanych zadań.
Kiedy Małgorzata Maria jeszcze przed wstąpieniem do zakonu poddawała się zwyczajom obowiązującym dziewczęta z jej sfery, brała udział w licznych balach i przyjęciach. Choć w oczach świata nie robiła nic złego, to do jej serca wkładł się egoizsm, każący jej szukać wyłącznie rozwywek. Jak sama napisała: "Wówczas ukazał mi się przed oczyma duszy mój Boski Zbawiciel we wstrząsającej scenie biczowania i ten widok zaprawiał mi goryczą każdą przyjemność. Z ust Pana Jezusa usłyszałam zarzut, który poruszył moje serce: "Czy naprawdę pragniesz tego rodzaju przyjemności? Ja żadnej z nich nie miałem. Przeciwnie, z miłości ku tobie i aby zdobyć twoją miłość zaznałem wielu goryczy. Pomimo to zamykasz przede Mną swoje serce?". Te słowa wstrząsnęły późniejszą świętą, która od tego momentu postanowiła pogłębić swoje życie duchowe.
A czy my potrafimy nie poddawać się bezrefleksyjnie okolicznościom świata, w którym żyjemy? Czy wymagamy od siebie czegość więcej niż to, co nas obowiązuje?
3. Cierniem ukoronowanie Pana Jezusa
Korona cierniowa, którą włożono Chrystusowi na głowę, by wyszydzić królewski majestat Bożego Syna, sprawiła Mu niewyobrażalne cierpienie. Pan Jezus jednak bez słowa protestu poddał się tej upokarzającej torturze, aby w ten sposób dać wyraz swojej miłości do ludzi. To była kolejna ofiara, którą poniósł dla naszego zbawienia.
Święta Małgorzata Maria także nie protestowała, gdy spotykały ją kolejne cierpienia. Wręcz przeciwnie, pragnęła ich, by móc je złączyć z ofiarę Chrystusa. Pan Jezus pozwolił jej nawet doświadczyć bólu ukoronowania cierniem. Jak napisała święta: "Zobaczyłam naszego Pana, trzymającego w ręce cierniową koronę. Nałożył mi ją na głowę [...] i powiedział przy tym: "Przyjmij, moja córko, tę koronę jako zapowiedź innej, którą wkrótce otrzymasz w celu upodobnienia się do Mnie". Otrzymałam mianowicie dwa straszne uderzenia w głowę i od tego momentu doznawałam wrażenia, jakbym miała wokół niej jakąś bolesną koronę z ostrych, sterczących cierni, a jej ukłucia nie ustaną wcześniej niż me życie. [...] Czuję się bardziej zobowiązana wobec mojego Pana za tę kosztowną koronę, niż gdyby mi ofiarował wszystkie diademy największych władcow tego świata, tym bardziej że nikt mi jej nie może zabrać".
Czy my również oddajemy Bogu upokorzenia i przeciwności, które nas dotykają? Czy pragniemy połączyć nasze cierpienie ze zbawczą ofiarą Chrystusa?
4. Droga krzyżowa
Droga krzyżowa Chrystusa jawi nam się jako pasmo udręk i cierpień. Jezus krok za krokiem szedł poprzez rozgrzane upalnym słońcem ulice, mozolnie wspinając się na Golgotę i dźwigając krzyż, którego potworny ciężar przygniatał do ziemi Jego umęczone ciało. On jednak trzymał kurczowo to brzemię i nie chciał go odrzucić. Wiedział, że na ramionach niesie zbawienie świata.
Tę miłość do krzyża Zbawiciel zaszczepił także w sercu Małgorzaty Marii. Jak napisała święta: "Rozpalił On we mnie tak żarliwe pragnienie cierpienia, że ani chwili w ciągu mego życia nie mogłam wytrzymać bez niego. Musiało ono być jednak znoszone w milczeniu, bez pociechy, bez ulgi, bez współczucia - cierpienie, które dawało mi udział w śmierci mojego Pana, cierpienie, któe przytłaczało krzyżem wszelkiej możliwej hańby, obelg, zapomnienia i zniewag. Uczucie to towarzyszyło mi już zawsze. Był to dar Jego dobroci, że całe me żyhcie przebiagało w atmosferze tych właśnie dowodów Jego czystej miłości".
Czy szukamy dowodów miłości Bogaf także w tym, co bolesne i trudne? Czy pragniemy pomóc Chrystusowi w niesieniu Jego krzyża?
5. Śmierć Pana Jezusa na krzyżu
Dokonało się. Męczarnie, jakie musiał znosić Jezus, dobiegły końca. Skonał na krzyżu, a Jego bok przebiła włócznia żołnierza, ukazując światu Jego Najświętsze Serce. To największa, najdroższa, najbardziej niewyobrażalna ofiara, jaką Bóg poniósł za człowieka, aby okazać mu swą miłość. Aby jej dokonać, Chrystus nie cofnął się przed żadnym cierpieniem.
Ogrom tej miłości rozumiała św. Małgorzata Maria, która wiedziała, że poprzez własne cierpienie, praktyki ascetyczne, codzienne krzyże może się połączyć z ofiarą Zbawiciela. Napisała: "Pragnęłam tylko krzyża, i to samego krzyża, więc ustawicznie dążyłam do tego, by ciało obciążać praktykami pokutnymi i pracą; czyniałam to, na ile pozwalały mi siły, i nie mogłam żyć ani chwili bez cierpienia. Im więcej zaś cierpiałam, bym bardziej zadowalałam tę świętość miłości. Rozpaliła ona potrójne pragnienie, ktore mnie ustawicznie dręczyło; pragnienie cierpienia, pragnienie kochania i przyjmowania Go w Komunii Świętej, a w końcu pragnienie śmierci, by się z Nim zjednoczyć".
Czy my także chcemy jak najdoskonalej zjednoczyć się z ofiarą Zbawiciela? Jak silne jest nasze pragnienie, by przyjmować Go w Komunii Świętej?
TAJEMNICE CHWALEBNE
1. Zmartwychwstanie Pana Jezusa
Chrystus zmartwychwstał! Ukazał się Marii Magdalenie, a następnie uczniom. Przybył w białych, jaśniejących szatach, pełen chwały i majestatu. Na Jego rękach i nogach oraz na Jego boku nadal widniały rany zadane Mu na krzyżu. Rany te były świadectwem Jego męki, ale zarazem dowodem nieskończonej miłości Boga do człowieka.
Takiego zmartwychwstałego Pana widziała również św. Małgorzata Maria podczas jednego z Wielkich Objawień. Napisała: "Ponownie stanął przede mną Jezus Chrystus, mój ukochany Mistrz, jaśniejący w chwale. Jego pięć ran świeciło jak pięć słońc. Z Jego najświętszego człowieczeństwa wydobywały się we wszystkich kierunkach ogniste płomienie, ale szczególnie z Jego godnej czci piersi, podobnej do rozpalonego pieca. Kiedy się ona otwarła, zobaczyłam Jego Serce, to Serce, które wszystkich ogarnia miłością i samo jest godne wszelkiej miłości. Serce to było niewyczerpanym źródłem tych płomieni".
Czy ten widok zmartwychwstałego Zbawiciela rozpala nasze serca ogniem miłości? Czy dziękujemy Bogu za łaski, któe wypływają z Rany Najświętszego Serca?
2. Wniebowstąpienie Pana Jezusa
Po zmartwychwstaniu Jezus kilkukrotnie ukazywał się uczniom, by pozbyli się wątpliwości, zdołali Go poznać jako Boga i mogli w Niego uwierzyć. Choć wstąpił do nieba i apostołowie nie doświadczali już Jego fizycznej obecności, tak naprawdę nigdy ich nie opuścił. Zanim odszedł, obiecał, że ześle Ducha Świętego, który wzmocni ich darem odważnego i wiernego wyznawania wiary - i dotrzymał tej obietnicy.
Podobną obietnicę Pan Jezus złożył św. Małgorzacie Marii: "Jeżeli [...] pozostaniesz Mi wierna, nigdy cię nie opuszczę i sam zapewnię ci zwycięstwo nad wszystkimi twoimi wrogami. Kładę to na karb twojej niewiedzy, albowiem jeszcze Mnie nie znasz. Jeżeli pozostaniesz Mi wierna i posłuszna, wtedy dam ci się poznać i objawię się tobie".
Czy my także wiernie i posłusznie wypełniamy nasze chrześcijańskie obowiązki? Czy pragniemy poznać Jezusa, który chce się nam objawić w codzienności życia?
3. Zesłanie Ducha Świętego
Duch Święty, który zstąpił na modlących się w wieczerniku apostołów, napełnił ich niezliczonymi łaskami. Dzięki temu zdobyli się na odwagę, by głosić prawdę o zmartwychwstaniu Jezusa i zaczęli wypełniać misję ewangelizowania świata. Nie byliby w stanie dokonać tego sami.
Pan Jezus pragnął, by dary Ducha Świętego były udziałem każdego z nas. NIc nie umacnia ich bardziej niż częste i regularne przystępowanie do Komunii Świętej, dlatego poprosił św. Małgorzatę Marię, by czyniła to w pierwszy piątek każdego miesiąca. Powiedział: "Ja jestem twoją mocą, niczego się nie lękaj, ale bądź uważna na moje słowa i na to, czego od ciebie zażądam, żebyś była w stanie urzeczywistnić moje plany. Przede wszystkim powinnaś przyjmować Mnie w Najświętszym Sakramencie tak często, jak tylko posłuszeństwo ci pozwoli. To ściągnie na ciebie nieprzyjemności i upokorzenia - przyjmij je jako dowód mojej miłości. Postarasz się, by komunikować we wszystkie pierwsze piąki miesiąca".
Czy jesteśmy otwarci na łaskę Ducha Świętego płynącą z Komunii Świętej? Czy wiernie uczestniczymy w nabożeństwach pierwszopiątkowych?
4. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
Żaden człowiek nie upodobnił się bardziej do Jezusa niż Jego Matka. Nosiła Go pod sercem, była przy Nim całe Jego życie, wspierała Go, wędrowała wraz z Nim. Jego śladem doszła aż na Golgotę, gdzie była świadkiem przebicia Jego Najświętszego Serca. Od chwili zwiastowania w pełni podporządkowała się woli Boga, dlatego nagrodził Ją chwałą wniebowzięcia.
Święta Małgorzata Maria pragnęła pójść w ślady Maryi i poprzez całkowite posłuszeństwo jak najbardziej upodobnić się do Jej Syna. Napisała: "Mój Boski Mistrz napełniał mnie radością i umacniał przez całkowite podporządkowanie się Jego woli i dlatego wszystko, co na mnie spadało, przymowałam jako pochodzące z Jego ręki. "Mój jedyny Panie" - mówiłam do Niego - "gdybyś Ty nie chciał, to by mnie to nie spotkało, dlatego dziękuję Ci, że pozwoliłeś, abym się coraz bardziej do Ciebie upodabniała".
Czy my także staramy się jak najlepiej wypełniać wolę Boga? Czy pragniemy upodobnić się do Chrystusa i Jego Matki?
5. Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny na Królową nieba i ziemi
Korona Królowej nieba i ziemi ozdobiła skronie Najświętszej Maryi Panny nie z powodu ziemskiej chwały, do której przecież nigdy nie dążyła, ale z powodu królewskiej pokory Jej Niepokalanego Serca, przeszytego tyle razy mieczem boleści. Maryja w pełni jednoczyła własne cierpienie z ofiarą swego Syna, do końca doskonale wypełniając wolę Boga. Jej korona chwały nie przypomina cierniowej korony, a jednak nie mogłaby istnieć, gdyby nie była w pełni zjednoczona z Chrystusową koroną męki.
Radość zjednoczenia swojego bólu z męką ukoronowanego cierniem Chrystusa odczuwała także św. Małgorzata Maria. Napisała: "Z tego powodu przeżywałam nieopisną radość i szczęście, ponieważ widziałam w tym pewne podobieństwo do Pana. Chcial On również, bym przez ten ból - dzięki zasługom Jego własnego ukoronowania cierniem, z którym powinnam zjednoczyć własne - wyprosiła u Ojca Niebieskiego nawrócenie grzeszników i łaskę pokory dla wyniosłych głów, których pycha tak Go zasmuca i oburza".
Czy my również dążymy do tego, by wyzbyć się pychy i pokornie wypełniać wolę Boga? Czy składamy nasze cierpienie jako ofiarę za nawrócenie swoje i innych ludzi?
Źródło: Dr Natalia Gorczowska, Żar Bożej Miłości. Różaniec ze św. Małgorzatą M. Alacoque, Kraków 2022.